Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MiriamColee. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MiriamColee. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lipca 2015

Podsumowanie Czerwca 2015

Znowu u mnie krucho z tymi przeczytanymi książkami! Rany, ja nie wiem czemu nie mam na nie czasu... Jestem pewna, że w wakacje pójdzie mi o niebo lepiej ;)



Podsumowanie Czerwca 2015







Dnia 3 czerwca przeczytałam wspaniałą książkę "Służące" Kathryn Stockett. Napisana lekkim językiem historia czarnoskórych kobiet wciągnęła mnie od razu. Zapraszam na recenzję, która znajduje się tutaj :)
Książka była dość gruba, bo aż 580 stron, jednak w ogóle tego nie odczułam. 

10/10











Książkę "W Chinach jedzą księżyc" Miriam Colée przeczytałam 17 czerwca. Ta książka to taka idealna powieść na wakacje - lekka, pełna klimatu opowiadająca o życiu w Szanghaju. Skończyłam ją od razu w tym samym dniu, ze względu na jej małą liczbę stron, bo tylko 299
Recenzja - KLIK

8/10







28 czerwca złapałam za "Dom nad brzegiem oceanu" Urszuli Jaksik i przeczytałam ją jednym tchem. Książka, mimo że porusza trudne tematy jakimi są śmierć, problemy w rodzinie i zdrada, jest bardzo dobrze napisana. Coraz bardziej uświadamiam sobie, że Polacy najlepiej umieją napisać o problemach w prawdziwy sposób. 
Książka ma 319 stron, po których czułam niedosyt. Autorka zakończyła książkę tak tajemniczo, że przez moment zastanawiałam się czy ktoś nie wyrwał mi ostatnich stron :(
Recenzja niebawem.

9/10







Podsumowując:

Służące - 580 stron
W Chinach jedzą księżyc - 299 stron
Dom nad brzegiem oceanu - 319 stron

Łącznie przeczytałam: 1198 stron

Najlepsza książka tego miesiąca: Służące 



~~~~~~
A Wy ile książek przeczytaliście w tym miesiącu? Polecacie coś na wakacje?



środa, 24 czerwca 2015

Recenzja książki "W Chinach jedzą księżyc" Miriam Colée


Tytuł: W Chinach jedzą księżyc
Autor: Miriam Colée
Wydawca: Wydawnictwo Pascal
Ilość stron: 304
Okładka: miękka


Przezabawna!

Miriam to mama kilkuletniej Amelie i żona Tobiasa. Pewnego dnia postanawiają coś zmienić w ich monotonnym życiu w Niemczech i korzystając z nadarzającej się oferty pracy - wyjeżdżają do Chin. Początki mają bardzo trudne: robią rzeczy, które w Chinach uznaje się za niestosowne i niekulturalne, mają problem z mieszkaniem i sąsiadami. Nie umieją sobie poradzić wśród Chińczyków i ich zasad. Czy uda im się odnaleźć w zatłoczonym Szanghaju?

Książka bardzo mi się podoba, czyta się ją szybko i bez zbędnego wysiłku. Pisana lekkim językiem wciąga od razu. Kobieta opisuje swoje codzienne życie, jej problemy i pomyłki w Szanghaju, o tym jak próbowała znaleźć ami (阿姨) czyli służbę i nianię w jednym, jakim wielkim problemem było dla Chińczyków zamontowanie stabilnej deski sedesowej, naprawienie zmywarki czy przeciekającego kranu. 
Lektura, wydaje mi się, jest idealna na wakacje: wyczuwalny w książce klimat Azji, lekkie dialogi oraz zabawne momenty. Z książki dodatkowo można nauczyć się paru słówek po chińsku wraz z wymową! Jedyne co mnie denerwowało to, że główna bohaterka tak narzekała na Chińczyków i śmiała się z ich głupoty. Być może, gdybym zamieszkała w Chinach też reagowałabym na pewne zachowania tak jak ona...trudno powiedzieć. 
Podobało mi się, że każdy rozdział zaczynał się od cytatu, związanego z treścią kolejnych kilkunastu stron. Oczywiście nie mogę też przejść obojętnie koło okładki - śliczne kolory i kobieta w stożkowym, azjatyckim kapeluszu - całość wygląda bardzo ładnie i zachęcająco. 

Świetna książka na ciepłe leniwe dni!
Ocena: 8/10








Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Pascal





~~~~~~
Czytaliście już tą książkę? Jakie macie plany na wakacje? :)
Od dziewczyn z instagramu dowiedziałam się, że w Biedronce ma być ta książka na przecenie około 17 zł. :D